Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 

 

Start

Kalendarium

Opis

Galeria

Filmy

Kontakt

Linki

 

 

 

Kalendarium I

 

 

 

Rok 2001

 

 

 

Tamten rok był to czas kiedy po raz pierwszy spotkałem się z FS’em. Była to wersja 98. Zainstalowałem, włączyłem, dłuuugo szukałem lotniska Warszawa-Okęcie i w końcu znalazłem. Wybrałem sobie na początek samolot… Boeing 737… Hm? Tu po raz pierwszy spotkałem się z tym modelem samolotu. Wybrałem go, bo nie fascynowały mnie małe samoloty. Od samego początku lubiłem średnie samoloty pasażerskie. Ale wracam do opisu pierwszego lotu. Zostałem ustawiony na pasie i nie wiedząc co do czego dałem moc na full… oczywiście przez naciśnięcie F4, a nie przepustnicy. No i wystartowałem. Podwozia nie schowałem, no bo po co? Zaraz przecież będę lądował. Wystartowałem z pasa 33 i od razu zakręciłem w prawo, żeby wylądować na 15. Od samego początku wydawało mi się, że najważniejszym elementem jest opanowanie lądowania, więc zacząłem się zbliżać do pasa. Nie wiedziałem jaką mam prędkość, wysokość, itp. Bo nawet nie wiedziałem, gdzie tego szukać, tym bardziej, że latałem na kamerze „z zewnątrz”. Byłem coraz bliżej pasa, ale chyba za wysoko no więc zanurkowałem niczym F16, następnie trochę wyrównałem lot i… BUM… No i tak to się skończyło… Zrobiłem tak jeszcze 3 czy 4 razy i mi się znudziło. Myślę, że jak na 1 rok to i tak baaardzo dużo.

 

 

 

Rok 2002

 

 

 

Lato

 

Przez pierwszą połowę tego roku nic się nie działo. Przygoda z lataniem zaczęła się w wakacje. Ale nie był to FS… Był to mój pierwszy lot samolotem. Leciałem wtedy do Turcji do Dalaman z międzylądowaniem we Wrocławiu. I teraz zagadka: Jakim samolotem leciałem? … No właśnie – Boeingiem 737. Pamiętam jak o północy wyjechałem z domu, żeby w Warszawie być o 2 nad ranem, bo o 4 z minutami miał być odlot. Zaspany „wyleciałem” z samochodu i… no nigdzie nie było widać tych samolotów… W końcu przeszliśmy odprawę i ukazał się nam samolot. Oczywiście od razu zrobiłem kilka zdjęć. I nareszcie nadeszła ta chwila – wejście na pokład! Pierwsze (i niestety ostatnie licząc do 2008 roku) wejście przez rękaw. No i zaczęło się kołowanie. Startowaliśmy jako pierwsi w tym dniu. Wylot miał być 4:15… był około 5.Ustawiliśmy się przed pasem 15 i czekamy… Po chwili widzimy jak na pasie krąży czarne Daewoo Musso i odgania ptaki. Nareszcie wystartowaliśmy z Warszawy i po chwili rozdawali herbatę lub kawę, a po paru minutach był komunikat, żeby złożyć stoliki, bo będziemy lądować we Wrocławiu… Niektórzy nie zdążyli przez ten czas wypić swojej herbatki... Z Warszawy do Wrocławia leciało w sumie około 12 osób na cały samolot, dopiero we Wrocławiu dosiadła się reszta. Było bardzo fajnie. No ale najlepsze było jak czekaliśmy na pasażerów we Wrocławiu, bo kapitan otworzył drzwi i mogłem pierwszy raz zobaczyć wszystko na żywo oraz zrobić sobie zdjęcie w kabinie pilotów. Po powrocie do domu oczywiście przyszedł czas na reaktywację FS’a. Znowu loty nad Warszawą i w końcu pierwsze udane lądowanie… ale wykonane przez mojego tatę. Na mnie przyszedł czas dopiero trochę później. Najważniejsze, że mi też się udało.

 

Zima

 

Na gwiazdkę dostałem FS2002! „Ale super! A zobacz jaka grafika!” – No i tak to się zaczęło. Troszkę poszperałem w Internecie i znalazłem różne dodatki do FS’a. Wtedy było dopiero super jak po wgraniu scenerii EPWA mogłem „zaparkować” samolotem tam, gdzie stał jak leciałem do Turcji. No i potem przyszedł czas na malowania samolotów, i inne scenerie. Od tamtej pory zacząłem latać na trasie EPWA-EPLL i odwrotnie. Oczywiście latałem patrząc na GPS i z joystickiem przez cały lot w ręku. Nigdzie dalej się nie wybierałem.

 

 

 

Rok 2003

 

 

 

Przez ten rok nic się specjalnego nie działo, oprócz pierwszego lotu z EPWA do EPKK i to z włączoną kontrolą ATC! No tak… bo właśnie dowiedziałem się o co chodzi z tą kontrolą. Po tak długim i wyczerpującym locie znowu były krótsze, czyli na EPLL.

 

 

 

Rok 2004

 

 

 

Lato

 

No i znowu wakacje… Tym razem moja 2 podróż samolotem - do Egiptu. Na lotnisku miałem być koło 7 czy 8. Wszedłem do terminala i oczom nie uwierzyłem…Tyle ludzi to jeszcze nigdy nie widziałem… W porównaniu do roku 2002 i to 4-5 rano, a 2004 7-8 rano ruch się trochę zwiększył. Z ważniejszych rzeczy mogę powiedzieć, że zamówiłem sobie w drodze do Hurgady komplet 3 modeli samolotów. W drodze powrotnej je otrzymałem – Mały drobiazg, a cieszy.

 

 

 

Rok 2005

 

 

 

Przyszedł czas na zmianę komputera, pewnie symulator będzie jeszcze lepiej chodził. No więc zainstalowałem FS’a, podłączam mój joystick i… Nie da się podłączyć… Nie było takiego wejścia w komputerze. Same USB, z przodu, z tyłu, a gdzie mam podłączyć mój „wolant”?! No ale w zasadzie dobrze się stało, bo postanowiłem zakupić coś nowszego. Oczywiście poszukałem trochę w Internecie. No i patrzę na te ceny… 200-300zł… o 599zł? Co to może być, aż tak drogiego? Ano Saitek X52, który kilka dni później był już podłączony do mojego komputera. Od razu kiedy go zobaczyłem na zdjęciu to wiedziałem, że musze go mieć. I ta przepustnica! No teraz to się będzie dopiero latać. No i się zaczęło. Nie wspominam już o przepustnicy, która była wspaniała, ale nowy joystick był bajeczny! Latało się o niebo lepiej, reagował (i nadal reaguje) na każdy mały ruch. Niestety zaczyna brakować czasu na latanie. W dodatku moim priorytetem stał się 18 WoS.

 

 

 

Rok 2006

 

 

 

W wolnych chwilach latam, robię Mapkę Polski do 18 WoS, no i jakoś to jest. W wakacje znowu reaktywacja FS’a. Zobaczyłem nową scenerię EPWA z nowym T2! Ale niestety tylko pod FS2004…Trzeba było poczekać na zakup nowej wersji, bo pod FS2002 T2 nie chodził…

 

 

 

12 listopad: Zakup FS2004!

 

Oj teraz to zacznie się dopiero latanie! No i się…  nie zaczęło… Pierwsze uruchomienie FS’a, czarny ekran i nadal widzę pulpit… Eh… po tygodniu problem na szczęście rozwiązałem oraz wgrałem potrzebne dodatki, czyli scenerie, samoloty, nowy ruch lotniczy, itp.

 

 

 

Rok 2007

 

 

 

Lato

 

 Miałem w wakacje trochę więcej czasu i dopiero od tej pory  tak naprawdę uczę się latać. Czytałem różne instrukcje, przykładowe loty, itp. No i zaczęło się latać o wieeele łatwiej. W dodatku dostałem PMDG 737-600 i od tamtej pory do dzisiaj nim latam.

 

Od tego czasu zacząłem myśleć o moim kokpicie. Od razu odrzuciłem myśl, żeby zrobić coś samemu, bo efekt końcowy na pewno nie byłby dobry. Coraz częściej odwiedzałem strony z różnymi domowymi symulatorami. Oczywiście myślałem o 737NG, jako o moim ulubionym samolocie. Niestety nigdzie nie mogłem znaleźć strony z gotowymi elementami kokpitu. Nareszcie znalazłem! I to w dodatku w Polsce! www.symulatory.com – siedziałem na tej stronie godzinami i wpatrywałem się w poszczególne przepiękne elementy kokpitu.

 

 

 

Czytaj dalszą część kalendarium:

 

Kalendarium II